Kurs czy lekcje indywidualne?

Temat przeniesiony do archwium.
Witajcie :)

Od kilku miesięcy uczę się francuskiego sama - niestety miałam w tym czasie również sporą przerwę ze względu na skomplikowanie spraw wszelakich. W czasie ostatniego pobytu we Francji nawet się nieco rozgadałam, ale cały czas mam wrażenie, że nie potrafię wykorzystać tego, czego się uczę. I że cały czas samodzielnie uczyć się nie można.

Postanowiłam więc trzy tygodnie lipca [oraz sporą kwotę pieniędzy ;)] poświęcić na intensywną naukę.

I tu jest moje pytanie. Myślicie, że lepiej udać się na dobry kurs wakacyjny [w Krakowie mamy Instytut Francuski, więc chyba będzie dobry?] czy na lekcje indywidualne? Stać mnie albo na kurs [trzy godziny dziennie] albo na dwie godziny dziennie lekcji. Pod warunkiem, że znajdę kogoś, kto będzie miał tyle czasu i nieco opuści cenę ;)

Co myślicie?
A moze kurs we Francji?? Dwa tygodnie w tym kraju dadza Ci wiecej niz pol roku lekcji w Polsce. Na korepetycjach nikt Cie mowic nie nauczy, bedziesz tlukla glownie gramatyke, a ja chyba potrafisz sama opanowac.
Na korepetycjach nie uczą mówić? A czy to przypadkiem od nauczyciela nie zależy? Jeżeli ktoś zapisze się na konwersacje to tylko mówić będzie.
Teraz nie mam takiej możliwości. Nie ma sensu wgłębiać się w szczegóły, ale teraz nawet dużo nie pogadam. Za to w okolicach października wybieram się na stałe, w tym również na kurs. Tyle że przekonałam się już, że im więcej nauczę się tu, tym będzie mi łatwiej tam :)

I właśnie wydaje mi się, że bardziej mówić nauczę się na korepetycjach niż na kursie - jeśli tylko zaznaczę, że chcę właśnie mówić. Za to na kursie muszę robić to, co jest w programie. Choć kurs ma inne plusy - sprawdzony nauczyciel, sprawdzony program, rozmowy w grupie [nawet jak ja nie mówię, mogę się wiele nauczyć], konsekwencja [wykorzystywanie tego, czego się uczy].

I być może na tym zależy mi najbardziej. Bo co z tego, że będę codziennie gadać, jeśli posługiwać będę się ciągle tym samym słownictwem? W ogóle nie wiem, jak zrobić tak, żeby ćwiczyć to, czego się uczę [czyli słówek, które wkuwam ;)].

No i mam zagwozdkę.
Ja wybrałabym korepetycje. Możesz na początku powiedzieć nauczycielowi czego konkretnie chcesz się nauczyć. W grupie to bywa różnie. Ja na niemieckim np. miałam bardzo słabą grupę i często się nudziłam, bo ludzie mieli problem z podstawą. Zresztą nie ma reguły. Co do kursu za granicą... Rób jak uważasz, ale pomyśl 2 tyg. i wydasz kupę pieniędzy, które możesz przeznaczyć w Polsce na lekcje np. z native speakerem, którego możesz wybrać sama. A tam to, nie daj Boże, trafisz na słabego lektora i klops... Ja osobiście wolałabym korki, bo w grupie nigdy nie wiesz na kogo trafisz.

Powodzenia :)
To moze sprobuj znalezc kurs, gdzie ucza Francuzi. Przynajmniej osluchasz sie z jezykiem. Korepetycje z Polka/Polakiem nie maja sensu, szczegolnie jesli chodzi o jezyk francuski, bo Polak nigdy nie bedzie mial takiej wymowy jak Francuz. Potem pojedziesz do Francji i nie zrozumiesz ani slowa.
A najlepiej jakbys w domu sama uczyla sie gramatyki i znalazla sobie Francuza, do ktorego chodzilabys na konwersacje.
Z tym się zgadzam, ale trzeba mieć sporo samozaparcia.
>Ja wybrałabym korepetycje. Możesz na początku powiedzieć
>nauczycielowi czego konkretnie chcesz się nauczyć.

Też skłaniam się ku korepetycjom, ale się boję. Że marnie trafię [nie mam żadnych znajomości w tym względzie] i że będą mało efektywne. Bo wiem, na czym mi zależy - chcę coś, co pomoże mi ćwiczyć i utrwalać to, czego mogę nauczyć się sama. Jak połączyć pracę indywidualną z lekcjami? Tym bardziej, że mój francuski jest chyba bardzo chaotyczny... Mam powiedzieć nauczycielowi, żeby przygotowywał mi codziennie listę trzydziestu nowych słówek, a potem jeszcze myślał, jak je wykorzystać w praniu? :D

>Co do kursu za granicą... Rób jak uważasz, ale pomyśl 2 tyg. i wydasz
>kupę pieniędzy, które możesz przeznaczyć w Polsce na lekcje np. z
>native speakerem, którego możesz wybrać sama. A tam to, nie daj Boże,
>trafisz na słabego lektora i klops...

Kurs we Francji to odległa sprawa, ale za to pewna. Nie ja będę za niego płacić, lektor jest sprawdzony, a czas konkretny - codziennie przez trzy miesiące. Mimo wszystko chcę jak najwięcej nauczyć się tu.

>Powodzenia :)

Dzięki :)
I kasy. Lekcje z Francuzem to nie to samo, co ze studentem romanistyki ;)

Gramatyki i słówek i tak się uczę. Za to potwornie brakuje mi wcielenia tego w życie... I, jak już pisałam [niżej :D], boję się, że nie uda mi się połączyć pracy samodzielnej z tym, co zaproponuje mi nauczyciel.

Ech, problemy :D
Lekcje z nativem nie muszą być drogie. Ja dziś znalazłam lektora Francuza, który uczy przez Skypa. Koszt 25 zł/50 minut. Nie jest to tragedia.
chetnie Ci doradze na [gg] napisz, mysle ze moge Ci wiele pomoge:D:)
Już późno, więc z Kinią nie rozmawiałam, ale to mi nasunęło jedno [być może bez związku]:

Oczywiście gdyby ktoś zamierzał spędzić lipiec w Krakowie i byłby chętny podjąć się powyższego zadania, to jestem otwarta na propozycje :) Ale warunki mam wstępnie trzy:

- naprawdę dobrze zna język,
- miał do czynienia z fonetyką [bądź jest Francuzem ;)]
- ma doświadczenie w uczeniu.

Jak już pisałam, zamierzam się przyłożyć [nie tylko finansowo ;)] i obawiam się, że to oznacza, iż przyłożyć będziemy się musieli oboje. To nie jest cotygodniowe odrobienie zadania do szkoły, tylko poważny plan. Musi więc to być osoba, która doskonale wie, jak uczyć, bo nie mogę sobie pozwolić na zmarnowanie tego czasu. Ja ze swej strony mogę obiecać, że będzie widać postępy :)

Kurcze, może jednak kurs? :D
Temat przeniesiony do archwium.

« 

Pomoc językowa - Sprawdzenie

 »

Życie, praca, nauka